Vibe jest przedni, ale zebrał tu wszystko co miał i wyszło długo i trochę monotonnie dla mnie, wszystkie hity są w 1. połowie a potem Nadal Trwa, wolę sobie puścić ze dwa utwory jak nastrój uderzy (no może pięć) i kiwnąć głową ze dwa razy i na tym zakończyć interakcje
‘scuse me while i kiss the sky 🎸
Śnieg padał jak szedłem rano do pracy puszysty sypki lśniący błyszczący
No ładny, nie dość że smutny to jeszcze ma głowę w kosmosie. Tiptopem kroczy po cienkiej linii między muzyką której mama słucha w samochodzie (boring) a muzyką którą mama każe mi przełączać bo jej się nudzi (how dare she even say that) a nie ma nic gorszego niż nuda (tu się zgadzamy). Może jej wyślę i zapytam co ona sądzi na ten temat. Mógłbym się zagłębić bardziej w teksty i wybrać jedną albo dwie do moich różnych playlist, ale akurat mi się nie chce
(Natomiast loser jest przecież świetny, może powinienem obczaić co jeszcze robił starszy, w sensie młodszy, beck)
Mnie też brzydzi imperializm USA i czekam aż spłonie, czego tu nie lubić. I nawet są biseksualni.
Nie no, tak zupełnie poważnie, co mam oceniać? To jak bardzo mi się podoba na mój dzisiejszy gust? Czy to że pamiętam jak wyszedł i robił furorę i mój stary podcinał sobie żyły, ale w złą stronę, więc niewiele z tego wyszło oprócz zamieszania, a ja słuchałem Boulevard of Broken Dreams i słucham nadal i od tego czasu 20 lat jak słyszę gdzieś American Idiot albo Holiday to prymitywna część mojego mózgu niezmieniona ewolucyjnie od czasów kiedy życie wyszło z wody na ląd (woda reference dla Julka) zaczyna wydzielać endorfiny zanim się zdążę zastanowić, czy ja to właściwie w ogóle lubię? (jakby ktoś pytał to for sure wiem czym są emocje i jakie można mieć, btw)
Pewnie, że jest zbyt banalny i zbyt popowy jak na to, czym twierdzi, że jest (a dla mnie osobiście jeszcze zbyt yyyy upbeat żeby słuchać na codzień). Ale życie też jest zbyt banalne i co zrobisz. To nie jest punk i to nie jest nawet początek pop punku, a w ogóle to Billie Joe był w moim obecnym wieku jak to pisał, więc mogłoby być nieco bardziej wnikliwe i mniej nastoletnie (ja rozumiem, że podmiot liryczny jest nastolatkiem, ale zamysł był taki, żeby teksty były świadome politycznie, a ta świadomość polityczna ogranicza się w sumie do stwierdzenia, że wojna jest słaba a Bush chujowy, a woda mokra), ale może wtedy nie byłoby tak popularne wśród nastolatków i 13-letnie córki kolegów moich rodziców z którymi mieszkaliśmy przez zakładam że najgorsze kilka tygodni w życiu mojej mamy (która swoją drogą jest z tego samego rocznika, co BJA, więc też była wtedy w moim obecnym wieku) nie musiałyby uciekać z domu bo poszły sobie bez pozwolenia wydziarać na kostce ten granat w kształcie serca i ojciec im groził że im to wypali i nie miałbym do tego takiego sentymentu jak mam.
No i lubię, jak album stanowi całość, a nie tylko zbiór losowo dobranych utworów, chociaż jeśli o tę całość chodzi, to końcówka nie wjeżdża tak dobrze, jak początek — ale to znowu też ma sens, bo proces dorastania zabija oba, i rage, i love, i summa summarum ten główny bohater okazuje się po prostu zwyczajny. Jak masz te emocje których potrzeba, ale nie ugruntujesz ich edukacją i nie ukierunkujesz działaniem, to zamiast zmienić świat rozpłyną się w niewyraźne wspomnienia, rzewne albo wstydliwe, zależy jak bardzo teraz próbujesz być normalnym członkiem społeczeństwa. I tak jest najprościej. Choose life.
A Green Day po 22 latach sprzedaje ekologiczną kawę w ziarnach, jak Nergal, lol. Nic dziwnego, że rewolucja należy do młodych: starsi są zbyt wrażliwi na syreni śpiew Zakładania Firmy. THIS is the dawning of the rest of our lives. A USA robi kolejny syf na globalnym południu, a Green Day tylko zmienia nazwiska jak na koncertach śpiewają w American Idiot, czyjej agendy nie są częścią. I można kupić ekspres do kawy z tym granatem w kształcie serca, i te trzydziestoparolatki z dawno wyblakłymi dziarami na kostkach mogą sobie zrobić w nim kawę po pracy i powspominać. O ile dożyły zwyczajności.
ja jestem radioheadhead ale czego tu nie lubić? może jedynie początku morning bell, thom piszczy releeeeease me i ja myślę czasem no właśnie, release me, od tej piosenki lol, bo jest zbyt natarczywa nagle i mnie wybija z rytmu, ale od round and round and round and round and roooooooound jestem z powrotem. płynie i ja płynę razem z nim -- pozostając w temacie albumów, które jako całość stanowią więcej, niż suma swoich części. mógłby być dwa razy dłuższy -- mógłby i trzy -- i by mi się nie znudził. (hipoteza potwierdzona in vivo: amnesiac zawiera utwory z tych samych sesji, które się nie zmieściły na kid a i jest jeszcze lepszy.) jest kilka utworów tutaj, jak zresztą na każdej ich płycie, których mogę słuchać zapętlonych w nieskończoność. jedyny powód, dlaczego nie zabrałbym jej na samotną wyspę, to że to nie jest moje ulubione radiohead. może nawet nie jest w top 5. i tak dam mu wszystkie gwiazdki.
i’m lost at sea don’t bother me
na początku cierpiałem (i hate fun & that’s 3/4s of funk), ale sex machine jest tak zajebiste, że wymazało z mojego mózgu wspomnienia poprzednich utworów oraz pewnie jeszcze kilka innych rzeczy których już nigdy nie odzyskam. trudno. na pewno nie były mi potrzebne.
kojarzy mi się z indie filmami o typkach co nie wiedzą co ze sobą zrobić i łażą po mieście i gadają z różnymi osobami na każdy możliwy temat i w sumie nic poza tym się nie dzieje. przyszłości nie będzie, ale na razie o tym nie myślę kind of energy. (fbi zajebało mlk jra w '68, to by się zgadzało.)
Lubię taki mellow folk, ale mam złe przeczucie, że połowa tych albumów jest z lat 60
Sprytne zagranie ze strony algorytmu losującego, ja narzekam że wszystko jest wspomnieniem lat 60., to on daje nam album który TECHNICALLY jest z ’71. Co z tego jak i tak brzmi jakby bitelsom się już nie chciało. Tak się nudziłem, że aż mnie to bawiło. Punk jak jezus chrystus musiał umrzeć żeby z jego zgliszczy mogła narodzić się interesująca muzyka
Nie mogę codziennie słuchać całego albumu soft folkish poprocka bo po prostu oszaleję. To nie jest wina steely dana że jest zbyt normalny, dlatego dziś zamiast przemyśleń nt płyty klip, który rezonuje ze mną od kiedy pierwszy raz go zobaczyłem - jak villanelle jest niedobodźcowana w muzeum i na całe gardło krzyczy BOOOOOOORIIIIIIIIIIING i tym sposobem sama sobie zapewnia lepszą rozrywkę: https://youtu.be/dQw4w9WgXcQ
Nie wszyscy muszą nagrywać dziesięciominutowe piosenki
Muzyka do słuchania kiedy twoja rozmowa jest dla nas bardzo ważna jesteś [DZIEWIĄTĄ] osobą w kolejce nie rozłączaj się! Twoja rozmowa jest dla nas bardzo ważna