446
Albums Rated
3.07
Average Rating
41%
Complete
643 albums remaining
Rating Distribution
Rating Timeline
Taste Profile
1970s
Favorite Decade
Funk
Favorite Genre
other
Top Origin
Perfectionist
Rater Style ?
9
5-Star Albums
7
1-Star Albums
Breakdown
By Genre
By Decade
By Origin
Albums
You Love More Than Most
| Album | You | Global | Diff |
|---|---|---|---|
|
My Beautiful Dark Twisted Fantasy
Kanye West
|
5 | 3.41 | +1.59 |
|
Moss Side Story
Barry Adamson
|
4 | 2.53 | +1.47 |
|
Kenza
Khaled
|
4 | 2.58 | +1.42 |
|
Band On The Run
Paul McCartney and Wings
|
5 | 3.66 | +1.34 |
|
What's That Noise?
Coldcut
|
4 | 2.78 | +1.22 |
|
Connected
Stereo MC's
|
4 | 2.94 | +1.06 |
|
A Night At The Opera
Queen
|
5 | 3.96 | +1.04 |
|
For Your Pleasure
Roxy Music
|
4 | 2.98 | +1.02 |
You Love Less Than Most
| Album | You | Global | Diff |
|---|---|---|---|
|
Signing Off
UB40
|
1 | 2.97 | -1.97 |
|
69 Love Songs
The Magnetic Fields
|
1 | 2.85 | -1.85 |
|
Group Sex
Circle Jerks
|
1 | 2.74 | -1.74 |
|
Medúlla
Björk
|
1 | 2.72 | -1.72 |
|
Grace
Jeff Buckley
|
2 | 3.72 | -1.72 |
|
Pink Moon
Nick Drake
|
2 | 3.65 | -1.65 |
|
GI
Germs
|
1 | 2.54 | -1.54 |
|
Paul's Boutique
Beastie Boys
|
2 | 3.47 | -1.47 |
|
Hail To the Thief
Radiohead
|
2 | 3.45 | -1.45 |
|
Tom Petty & The Heartbreakers
Tom Petty and the Heartbreakers
|
2 | 3.39 | -1.39 |
5-Star Albums (9)
View Album WallPopular Reviews
1-Star Albums (7)
All Ratings
Nirvana
4/5
Nevermind is a rock/grunge classic, a must listen for all. The first half of this album is full of top chart songs that are nowadays super recognizable and one might say even a bit overplayed. The second half is a bit more experimental and will not suit everybody's taste. The cover is also as iconic as the album itself.
Public Enemy
3/5
Bardzo ciekawa warstwa muzyczna. Bogactwo dźwięków, różnych sampli i ciekawie zmiksowane. Przekaz liryczny trochę mniej adekwatny do naszej sytuacji z racji braku czarnej części społeczeństwa.
Genesis
2/5
Meh. Żadna piosenka mnie nie zainteresowała.
Deep Purple
4/5
Dobre kawałki w ciekawym wydaniu koncertowym. W wersji deluxe na drugiej części 3 razy się powtarzają utwory :p
The Cure
4/5
Całkiem przyjemne, spokojne nutki. Album zawiera większość najpopularniejszych utworów więc nic dziwnego, że się tu znalazł.
Franz Ferdinand
3/5
Radosny album, kilka fajnych piosenek. Take me out to absolutny banger. Jacqueline i Rhe dark of the matinee też całkiem spoko, reszta przeciętna.
3.5/5
Leonard Cohen
4/5
To bardziej zbiór utworów poety niż piosenkarza. Cohen zabiera nas w emocjonalną wędrówkę przypominającą rozmyślenia o życiu po kilku głębszych podchodząc pod cienką granicę doomerstwa. Album kończy się równie szybko jak się zaczął i człowiek łapie się na tym, że nie do końca go docenił i należy go odsłuchać jeszcze raz.
MGMT
3/5
3 absolutne bangery, które niestety prościej usłyszeć w telewizji niż w radiu. Reszta albumu średnio bym powiedział. 3.5/5
Metallica
3/5
Na pewno ten album był wielkim poruszeniem w momencie wydania, jednak po tylu latach i dla człowieka, który nigdy specjalnie się trash metalem nie interesował większym zaskoczeniem niż znane Battery i tytułowe Master of puppets był na przykład instrumentalny Orion. Ogólnie jak na Mettalice wydaje się dość stonowany cały album.
3.5/5
Germs
1/5
Nie mam nic do punków, ale ten album to był zbiór nieprzyjemnych dźwięków. Perkusja i gitary piszczały w uszach, a wokalista próbował połączyć mumble-rap z speed metalem i był całkowicie niezrozumialny. Nawet napisy podawały część zwrotki jako "incomprehensible". Ostatnie utwory były troszkę lepsze, ale żeby się do nich dobić to istna katorga.
2/10 nie polecam.
Siouxsie And The Banshees
4/5
Bardzo przyjemny album, styl kojarzy mi się z muzyką Maanamu.
Beatles
4/5
Beatelsi zawsze spoko, nie jest to co prawda ich najlepszy album, a i mix stereo może być lekko denerwujący.
Deep Purple
4/5
Pomimo, że mieliśmy niedawno okazję posłuchać wersji koncertowych większości utworów, to mimo wszystko tamte wykonania były znacząco inne. Tutaj jest wszystko bardziej dopracowane, bez udziwnień i to po prostu lepiej brzmi. Lazy i Highway Star zawsze na propsie.
Roxy Music
4/5
Jak na swoje lata album wydaje się dość nowoczesny. Połączenie rocka popu i muzyki alternatywnej daje czasami ciekawe efekty. Ogólnie album dość specyficzny i nie na każdą okazję.
Ramones
3/5
Blitzkrieg Bop fajne, ale miałem wrażenie, że słucham tego samego utworu 14 razy. Za każdym razem to samo odliczanie na początku i praktycznie taka sama gitara.
Kurtkę po nich nazwali więc coś tam niby osiągnęli :p
Daft Punk
2/5
Jak ogólnie lubię Daft Punk to po tym albumie widać, że do wielkości trzeba dojść. Krążek brzmi raczej jak zlepek różnych baz i bitów do dalszego miksowania niż prawdziwe utwory. Może trochę też denerwować przesadna repetetywność utworów, zwłaszcza że niektóre trwają ponad 7minut.
Rollin' & Scratchin' ma tak kakofoniczne dxlźwieki, że nie byłem w stanie przesłuchać do końca.
Around the world znałem i wciąż dobre, chyba najlepsze z albumu.
Daftendirekt całkiem ciekawe, pewnie przez to że ma chociaż odrobinę wokalu.
Rozumiem, że płyta miała duży wplyw na muzykę klubową i elektroniczną, ale w mojej opinii jest to ich najsłabsza płyta.
2.5/5
Pink Floyd
5/5
Ten album idealnie uderza w mój czuły punkt, czyli album który nie jest zbiorem akurat napisanych i jako tako powiązanych ze sobą utworów, lecz prowadzi nas przez historię życia z początkiem środkiem i końcem. Tutaj pojawia się też jego wada, albowiem uważam że gra on jak tanie słuchawki mocną V-ką. Początek i zakończenie są wybitne, jednak z racji prawie 1.5 godzinnego czasu trwania środek wydaje się zbyt rozciągnięty, a zmieniający się wtedy styl na bardziej spokojny i melodramatyczny nie ułatwia dobrego skupienia się. Powtarzające się motywy zarówno liryczne jak i muzyczne pozwalają ugruntować piosenkę i wymuszają na odbiorcy spojrzenie na problem z innej strony. Gdyby rozważać go jako zbiór piosenek na pewno znajdziemy lepsze krążki, jednak jako album koncepcyjny, rockowa opera, teatr muzyczny jest to jeden z najlepszych, definiujących daną epokę przedstawień.
Dla osób mających problemy z koncentracją polecam zamiast albumu obejrzeć film, który jest jego wizualizacją.
The Byrds
3/5
Lepsze niż pierwsi Beatelsi, gorsze niż późniejsze albumy. Taka alternatywna rzeczywistość. Trochę denerwowało mnie użycie dźwięków puszczanych od tyłu w 3 lub 4 utworach. Jak na swój wiek całkiem ok, ale nic szczególnego mi nie zapadło w pamięci.
1/5
Przesłuchałem zarówno aranżacje pana Zorna jak i oryginalne utwory i nie ma porównania. Spy vs spy jest przesytem instrumentów, tempa i złożoności.
> John, jak dużo chcesz perkusji?
> Tak.
Nie jest to zdecydowanie album do posłuchania przy kominku i lampce wina, a bardziej pasuje na scenie trash metalowej.
Scott Walker
3/5
Po trzykrotnym przesłuchaniu, nadal nie wiem co o tym sądzić. Z jednej strony podczas samego słuchania kilka kawałków mi się całkiem podobało, jednak nie potrafię sobie przypomnieć nawet jak leciały.
Muzycznie całkiem ciekawe, lirycznie specjalnie do mnie nie dotarł.
Ride
2/5
Ten album jest definicją obojętności. Nic złego, nic nadzwyczajnego, nawet jednego dobrego bangera nie ma :(
Beck
3/5
Każdy utwór w innym stylu, piosenki nie są złe, ale też nie zapadają specjalnie w pamięci. Mocne 3/5.
DJ Shadow
3/5
Dobre chillowe sample, ale brakowało mi jakiejś inwencji twórczej, bo znowu wyszła składanka tracków do użycia później.
Manu Chao
4/5
Bardzo ciekawy mix muzyki latynoskiej, francuskiej, afrykańskiej podany w trzech językach. Bardzo rytmiczne piosenki, niebanalne użycie języka i coś innego niż standardowe amerykańskie/brytyjskie przeboje.
Bongo bong to klasyczny banner, również z Me gustas tu, które nie jest na tej płycie. Ciekawym zaskoczeniem było Welcome to Tijuana.
Mocne 3.5/5
David Holmes
2/5
Kolejna muzyczka z windy, sample Jamesa Bonda spoko.
Nick Cave & The Bad Seeds
2/5
Where the wild roses grow - fiu fiu fiu extra. Reszta poniżej przeciętnej, każda piosenka w formie ballady z historią która potrafiła się dłużyć. Niektórych utworów nie mogłem do końca przesłuchać bo zaczął wyć jak w Stagger Lee.
2.5/5
Queen
4/5
Gdyby puścić ten album komuś nie mówiąc czego słucha i z pominiętym Killer Queen to ciężko było by mu odgadnąć zespół. Nie ma tu jeszcze tego stylu znanego z greatest hitsów, widać że wciąż szukali, bo album jest dość różnorodny, jednocześnie ciekawy i angażujący.
Nick Drake
2/5
Ale mi smutno, ola boga. Na gitarce sobie gram, ram pam pam.
A Tribe Called Quest
4/5
To jest to czego oczekuję od sampli, nie tylko sama baza, ale całe piosenki. Wzorowana muzyka na jazzie z dodatkowym twistem. Jak zwykle lirycznie czarny rap z lat 90 ciężko odnieść do naszej polskiej rzeczywistości, ale przyjemnie się tego słuchało. Mocne 4/5
Love
2/5
Meh
Super Furry Animals
3/5
Powinni bardziej się skupić na cheezy-rock-popie bo te kawałki brzmią dużo lepiej jak "something 4 the weekend"".
Yeah Yeah Yeahs
3/5
Czasem głos artystki trochę wkurza, maps ok. Szkoda, że heads will roll to nie ten album.
Simon & Garfunkel
4/5
Pierwsze 3 utwory złoto, dalej różnie. Słucha się bardzo przyjemnie. 4.5/5
Everything But The Girl
3/5
Pierwszy utwór nawet mnie zaskoczył nowoczesnością dźwięku, ale później wróciliśmy do lat 90 i nic specjalnego.
Harry Nilsson
4/5
Całkiem przyjemne, gość wydaje się być lekkim śmieszkiem. Ciekawe aranżacje, bardzo fajny głos, kilka dobrych nut. Solidne 4/5
The Stooges
3/5
Taki punk, tylko jeszcze z dużą naleciałością rocka. "We will fall" fajne ale nie na 10 min. Może nic odkrywczego jak na rok 2022, ale domyślam się, że w '69 trochę więcej hałasu narobiło. Na 4 niestety trochę za słabo. 3.5/5
JAY Z
3/5
Na pierwszy przesłuch, bit był nie najgorszy, ale jak zacząłem dogłębniej słuchać tekstów, to znowu ciężko się utożsamić jak śpiewa tylko o hajsie, dragach i dziewczynach. W dodatku muzyka często nie przeszkadza w jego flow i wychodzi taka średniawka. Ponad godzinę tego słuchać to jednak trochę za dużo. Najlepsze Izzo (H.O.V.A).
Hole
2/5
Szczerze? Nie byłem w stanie przesłuchać albumu do końca, nie wiem czy miałem jakiś gorszy dzień czy coś, ale głos wokalistki byl na maksa wkurzający, a amuzyka zbyt agresywna.
Led Zeppelin
4/5
Szczerze, druga strona płyty podobała mi się bardziej niż pierwsza z mniej rockową, ale ciekawszą muzyką.
Higlight: "In the light", ach ta linia melodyczna.
Red Hot Chili Peppers
4/5
Może niektóre utwory są mocno przeruchane, ale to tylko świadczy o tym jak mocno ukorzeniły się w muzyce. Jak na 15 utworów conajmniej 4 każdy zna. Może album jest trochę przydługi i piosenki są dość podobne do siebie, to wciąż zasługuje na porządne 4.5.
Khaled
4/5
Coś zupełnie innego i raczej kojarzy się z muzyką w wschodniej knajpie niż liście top albumów, ale jednocześnie jest ciekawa, bardzo rytmiczna i po prostu fajnie się tego słucha. Cover Imagine jest na tej płycie trochę zbędny.
Nirvana
4/5
Nevermind lepsze, ale to wciąż całkiem ok. Takie nie za mocne 4/5
Massive Attack
3/5
Super chillowe nuty, ale nic nadzwyczajnego. Każdy utwór próbował celować w trochę inny styl. Idealne do słuchania w tle. Light my fire na końcu totalnie z dupy.
Songhoy Blues
3/5
Może trochę mało bluesa, ale wciąż bardzo przyjemny album. Afrykańskie nuty mają jednak w sobie ten rytm i człowiek, nawet jak nie rozumie o co chodzi w piosence, to się buja do nich.
The Prodigy
3/5
Klasyka gatunku, trochę ciężko się słucha w pracy. Po okładce spodziewasz się crab rave a tu tylko zwykły rave ;)
Lambchop
2/5
Nie porywa, flat mnie brzmi jak soundtrack z romansidła. 2.5/5
Marty Robbins
2/5
Westernowa muzyczka ma to do siebie, że albo jest epicka, albo się nudzi po 30 sekundach. Big Iron spoko, reszta miałka.
The Who
3/5
Lubię ich muzykę, ale ich późniejsze albumy są lepsze. Ciekawe aranżacje utworów, chociaż przy ponad 17-minutowym My Generation chyba 2 razy myślałem, że to już nowa piosenka. Nie pomogło też to, że mieszkanie obok jest remont i jak kuli płytki/wiercili w ścianie to nie za dużo było słychać.
The Fall
3/5
Miks psychodeliczengo punk rocka, ciekawe linie melodyczne w niektórych utworach, ale jednocześne nie zapadły specjalnie w pamięci.
The Cramps
3/5
Coś tam pobrzękali, ja dobrze nie pamiętam.
Björk
3/5
Lubie chillowe, ale to nie szczególnie przypadło mi do gustu.
Alice In Chains
3/5
Jak mi źle,
jak mi smutno.
Napisałem piosenkę,
może trochę przynudną.
Eagles
3/5
Dobra muzyka do jazdy samochodem, 3 razy słuchałem i przestawałem cokolwiek słyszeć koło 3-go utworu.
Beth Orton
3/5
Całkiem przyjemnie śpiewa, ale dupy nie urywa.
Ian Dury
3/5
Bardzo ciekawa progresja albumu, zaczynając od wolnijeszych ballad, a kończąc na rockowym, prawie punkowym brzmieniu. Co do warstwy lirycznej niestety nie wciąnęła mnie za bardzo.
Dire Straits
4/5
Knoppers fajnie na gitarce plumka, wolę jednak Brothers in Arms. Still jednak bardzo przyjemny album. Najlepsze Down To The Waterline i oczywiście Sultans Of Swing.
Paul McCartney and Wings
5/5
Aż sam się nie spodziewałem, że aż tak mi się to spodoba. Na 9 utworów 4 to sztosy, a reszta trzyma wysoki poziom. Album akurat trafił się na weekend i mogłem więcej czasu na niego poświęcić i finalnie przesłuchałem go chyba z 8 razy.
Frank Ocean
2/5
A komu to potrzebne? A dlaczego to tu jest?
Elvis Presley
3/5
Nie jestem fanem elvisa, nie znałem tych utworów i jakoś szczególnie mi nie podeszły. Coś tam śpiewał i grał na gitarce, ale takie spłaszczone troche się wydawało.
The Mars Volta
3/5
Mimo wszsytko tekst jest integralną częścią piosenki i nie można go tak po prostu zamienić na losowo brzmiące słowa i dograć do nich trzeba przyznać nie najgorszą nutę. Czasem dobre solo, lub jak w jazzie "rozmowa" instrumetnów może nam zastąpić warstwę liryczną.
Z moich przypuszczeń to celowali coś w stylu jak angielska piosenka brzmi dla ludzi niemówiących po angielsku. Podobny feeling mam słuchając niektórych openingów anime, pojedyncze słowa kojarzysz, ale nie do końca wiesz o co chodzi. Jeśli rozpatrzymy to w takich kryteriach to wyszło nie najgorzej.
Nanci Griffith
3/5
Country? Meh.
Fleet Foxes
3/5
Takie pogranicze indie-psycho-folk pop-rocku. Muzyka raczej spokojna z dość bogatą warstwą instrumentalno-wokalną. Słuchało się całkiem przyjemnie, ale nie porwało. Taka chillowa muzyczka w tle trochę.
Elvis Presley
3/5
Znowu Presley?
Led Zeppelin
4/5
git, najlepsze: "dazed and confused" oraz "Good times bad times"
The Beach Boys
3/5
Typowo boysbandowe piosenki o miłości i dziewczynach śpiewane na jedną modłe.
Scott Walker
3/5
Janis Joplin
4/5
Super muzyka, energetyczna bardzo charakterystyczny i ciekawy głos.
Mocne 4/5
Earth, Wind & Fire
3/5
No September? ಥ_ಥ
Le Tigre
3/5
Nowoczesne i nieoczywiste, ale jednocześnie nieprzesadzone do granic możliwości.
The Magnetic Fields
1/5
Ten album idealnie prezentuje to, że piosenki o miłości są proste do napisania i wszystkie brzmią podobnie. Miałem wrażenie że 3h słucham 1 utwór w pętli.
Billie Holiday
3/5
The Stone Roses
3/5
Charles Mingus
4/5
Niestety miałem okazję przesłuchać tylko raz, a zdecydowanie powinno sie wielokrotnie, żeby docenić dowolny album jazzowy. Wydawał się agresywny i dość chaotyczny, ale nie gubił. Dodatkowo wstawki i licki to w mojej opinii definicja stank jazzu.
Wilco
3/5
"Jesus, Etc" 4/5, reszta3/5.
Carpenters
4/5
W niektórych przypadkach nie jestem pewien czy to na nich się wzorowali, czy sami ściągnęli, ale ogólnie podało się.
Quicksilver Messenger Service
3/5
George Michael
4/5
Jestem pozytywnie zaskoczony, może nie jest to odkrycie roku, ale słuchało się całkiem przyjemnie. "Freedom! '90" to klasa sama w sobie.
Prince
3/5
Trzy etapy są w albumie:
1. Przychodzimy na imprezę, muzyka, szklanki, hulanki.
2. Trochę przechwalania się o samochodach, gadka szmatka żeby loszkę ugadać.
3. Idziemy na górę i puszczamy muzykę
Powiedziałbym, że rzeczywiście udało mu się wcelować te kilkanaście lat do przodu.
Eurythmics
3/5
samo sweet dreams nie wystarczy.
Green Day
4/5
Odpowiednik czarnego rapu ludzi z ulicy dla młodocianych białasów z średniozamożnych rodzin, którzy przechodzą fazę buntu. Dobry punk-rockowy album z zapędami operowymi.
Mocne 4, może 4.5.
Fiona Apple
3/5
Chyba była zła na Shreka, lub się jabłkiem zadławiła ¯\_(ツ)_/¯
N.W.A.
3/5
Bardzo agresywny, czarny gangsta rap. Pierwsze utwory wchodziły lepiej, dalej trochę ciężej. 3.5/5
Norah Jones
3/5
Rush
3/5
4/5
Superściana przeruchana, ale jest dużo innych spoko nut (roll with it it, hello, champagne supernova), słuchając miałem wrażenie nostalgiczności.
Mocne 4, może i 4,5.
The Sonics
3/5
Połowa to covery, reszty albo nie znam, albo też covery. Brakowało oryginalności. Dałbym 3, ale jak grasz nie swoją muzykę to takie 3 na szynach.
Supertramp
4/5
Bardzo dobry rock progresywny, inspirowany Pink Floyd, ale trochę lżejszy, bardziej komediowy się wydawał. Bardzo dobrze się słuchało 4.5/5
Stan Getz
4/5
Niech was nie przestraszy Jazz w tytule, bo jest to raczej Samba z elementami jazzu. Dobre nuty żeby siąść wieczorem na tarasie w lato z południowo amerykańskiem drinkiem i rozkoszować się chwilą.
R.E.M.
3/5
mehmeh
Buzzcocks
3/5
John Martyn
2/5
za nudne żeby tego słuchać
Bob Dylan
3/5
Tom Waits
3/5
The Fall
2/5
Elliott Smith
3/5
Jah Wobble's Invaders Of The Heart
2/5
Lana Del Rey
3/5
Chyba są lepsze albumy, tutaj myślę sobie nowość, zobaczmy co tak zajebistego jest, że dostało się od ręki na listę. No nie powala, wszystko tak samo brzmi.
The Youngbloods
4/5
całkiem przyjemny psychodelic/rock/jazz/country album
Gary Numan
3/5
ABBA
3/5
Solomon Burke
3/5
Jimi Hendrix
4/5
erry noice
Faith No More
3/5
Epv spoko, reszta nic specjalnego. Cover war pigs bez potrzeby,
Nine Inch Nails
2/5
Dexys Midnight Runners
3/5
3
Patti Smith
3/5
David Bowie
4/5
Bowie sz, to jest całkiem dobre ;p
Deep Purple
4/5
Grandmaster Flash & The Furious Five
4/5
Nick Drake
3/5
Pixies
3/5
Jamiroquai
4/5
Santana
4/5
Bruce Springsteen
3/5
Iron Butterfly
2/5
Deee-Lite
3/5
tylko groove is in the heart dobre, reszta bida
Jerry Lee Lewis
2/5
Justice
4/5
Grant Lee Buffalo
2/5
Jimmy Smith
3/5
Bardzo chillowe organki i trąbka, ale trochę za mało różnorodności jak na 45 min muzyki. Za to dobrze się kodziło rano.
Alanis Morissette
4/5
Dobre, nie znałem z imienia artystki ani albumu, ale piosenki kojarzyłem.
Living Colour
3/5
Fugees
4/5
Happy Mondays
3/5
Ladysmith Black Mambazo
2/5
Queen
3/5
Arctic Monkeys
4/5
Willie Colón & Rubén Blades
3/5
Beatles
3/5
The Kinks
3/5
Todd Rundgren
3/5
Green Day
3/5
The Who
3/5
Peter Gabriel
3/5
Steve Winwood
3/5
The United States Of America
2/5
The Smiths
4/5
Amy Winehouse
5/5
Heaven 17
2/5
De La Soul
4/5
Frank Sinatra
3/5
David Bowie
4/5
Talking Heads
3/5
Elvis Costello & The Attractions
2/5
The Doors
4/5
Moby Grape
3/5
3
Fela Kuti
4/5
ZZ Top
3/5
Bruce Springsteen
3/5
Yes
3/5
jojo
Mylo
3/5
Jakby Daft Punk zgubił pomysł na piosenkę w połowie
The Undertones
3/5
Kendrick Lamar
3/5
Dusty Springfield
3/5
Johnny Cash
4/5
Circle Jerks
1/5
Van Halen
4/5
The White Stripes
4/5
My Bloody Valentine
2/5
Jakbym słuchał soundtracku do kilku gier na raz.
The xx
3/5
Ute Lemper
2/5
Machito
3/5
3/5
Jungle Brothers
3/5
Blur
3/5
Japan
2/5
Nick Cave & The Bad Seeds
3/5
Sex Pistols
3/5
Wszystko takie samo. Jedna linia melodyczna i jazda 12 utworów.
Don McLean
3/5
Louis Prima
4/5
The Cardigans
4/5
Pretenders
3/5
Eels
3/5
Tori Amos
3/5
Jorge Ben Jor
4/5
Taj Mahal!!
Alexander 'Skip' Spence
3/5
Crowded House
3/5
Bruce Springsteen
3/5
Coldplay
3/5
Bob Dylan
3/5
Spacemen 3
2/5
Carole King
4/5
Elastica
3/5
Arcade Fire
3/5
Bob Marley & The Wailers
3/5
Funkadelic
4/5
Boston
3/5
Foreplay / Long Time bardzo dobre, ale za mało na 4
Led Zeppelin
4/5
Dobre
Björk
1/5
No nie jestem tej Pani w stanie słuchać :(
Neneh Cherry
3/5
takie naciągane trochę
Blue Cheer
3/5
Coldplay
3/5
And it's all yeah ok.
The Jam
3/5
Dr. Octagon
2/5
CHIC
3/5
PJ Harvey
3/5
Buena Vista Social Club
4/5
Fela Kuti
3/5
Ramblin' Jack Elliott
2/5
Can
3/5
The Rolling Stones
3/5
R.E.M.
4/5
Fleetwood Mac
3/5
I've heard the Rumours and it's not it.
Madonna
3/5
Metallica
4/5
Mix innego gatunku z orkiestrą symfoniczną, to to co tygryski lubią najbardziej.
John Coltrane
3/5
Arcade Fire
3/5
Tunnels ok, reszta meh
Sonic Youth
2/5
The Byrds
3/5
Elvis Costello & The Attractions
3/5
Antony and the Johnsons
2/5
Various Artists
3/5
Wilco
2/5
XTC
3/5
Ray Charles
3/5
Steve Earle
2/5
Bad Company
3/5
Neil Young & Crazy Horse
3/5
Fairport Convention
4/5
Trochę naciągane 4, ale dawno nie było nic lepszego, a słucha się nie najgorzej.
3.5+
Black Sabbath
4/5
Może nie tak dobre jak Paranoid, ale wciąż kawał porządnej pionierskiej muzyki. 4.5/5
The Rolling Stones
3/5
Thin Lizzy
3/5
3.5 generyczny rock, "The boys are back in town" klasyka.
Gang Of Four
2/5
Nic specjalnego, nawet jednej dobrej nuty nie ma
Buck Owens
2/5
Nie lubię country
Tina Turner
4/5
Trochę za duży nacisk na instrumenty, a za mało na jej głos który jest zdecydowanie lepszy.
Black Flag
2/5
Dr. Dre
3/5
Bardzo dobre bity i wyraźny rap jak na 30 lat temu, pół albumu to jednak Snoop Dog, nie Dre. Nie przepadam za gangsterskim rapem, nie ważne czy po polsku czy po angielsku.
Linkin Park
3/5
In the End dobre, reszta po prostu głośna. 3.5/5
Elton John
3/5
Tiny Dancer spoko, Indiańska nuta najgorsza, reszta mocno średnia. Spodziewałem się lepszych piosenek.
Megadeth
2/5
Nie lubię ciężkiego metalu i jego odmian. Należy jednak docenić popierdzielanie na gitarce.
Red Hot Chili Peppers
3/5
"Give it away" "Under the bridge" spoko, reszta średnia. Californication lepsze. Trochę za długi i byle jaki rap. Takie 3.5, jakby był krótszy to pewnie 4- by wpadło.
T. Rex
4/5
Całkiem przyjemne, Get it on najlepsze.
Prince
4/5
Oprócz "Purple Rain" reszta git
Megadeth
4/5
Dużo lepszy niż poprzedni Megadeth 4 na szynach
Ghostface Killah
3/5
The Verve
3/5
Erykah Badu
3/5
Kanye West
4/5
Dobrze, że wpadł po sesji, bo niektóre piosenki nie zachęcałyby do dalszej nauki. Nie interesuje mnie co obecnie robi Kanye i nie powinno to mieć wpływu na ocenę albumu.
Pavement
2/5
I'd rather grind my teeth on pavement than listen to Pavement.
This guy can't sing.
The Soft Boys
3/5
Troszkę przydługie, pojedyncze kawałki miały trochę lepszą nutę i tempo, ale nic wartego zapamiętania.
Missy Elliott
2/5
Na razie najgorsze rapsy, a kilka ostatnio było.
Dolly Parton
3/5
Run-D.M.C.
4/5
gitówa
Dr. John
3/5
Frank Sinatra
3/5
Osobno bardzo dobre, razem jednak coś nie wyszło.
The Blue Nile
3/5
The Avalanches
4/5
Bruce Springsteen
3/5
Adam & The Ants
2/5
Joan Baez
2/5
David Bowie
4/5
Dexys Midnight Runners
3/5
The Celtic Soul Brothers, Come on Eileen normalne i live oraz Respect live spoko, reszta średnia takie 3.5
Leonard Cohen
3/5
3.5
3/5
George Harrison
3/5
Anthrax
2/5
Oasis
3/5
Radiohead
3/5
The OG doomer rock
Creedence Clearwater Revival
3/5
Bad moon rising, jako ich 4 najpopularniejsza piosenka. Tak nie powalił szczerze.
Pink Floyd
5/5
"I can't think of anything to say
I think it's marvelous"
I'll see you on the dark side of the moon!
Run-D.M.C.
2/5
Poprzednie albumy rapowe zazwyczaj coś ciekawego wnosiły lirycznie, muzycznie, czy kompozycjynie, a ten nawet nic specjalnego sobą nie przedstawił i nie miałem go ochoty słuchać jeszcze raz.
Count Basie & His Orchestra
4/5
Bardzo przyjemny, taki żywy jazz z dużą orkiestrą, nie jest przesadnie undergroundowy i nie powtarza 30min tej samej melodii na 5 instrumentach.
Beach House
2/5
Taki nieudany white album
The Cars
4/5
Zaskakująco przyjemne, ale równie niewyróżniające się. Takie 4=
Orbital
2/5
Blondie
4/5
Heart of glass i Hanging on the telephone to bangery. Bang a gong w oryginale lepsze.
Rush
4/5
Tom Sawyer i YYZ bardzo fajne, druga część albumu już nie siadła tak dobrze. Muszę pochwalić za bardzo dobry remaster i jakość nagrania.
R.E.M.
3/5
Klasyczny REM, "It's the end of the world ..." spoko, reszta jakoś mi nie podeszła.
Common
2/5
Bity może i by przeszły, ale rap mi nie podszedł
Kraftwerk
4/5
Początki niemieckiej muzyki elektronicznej, absolutna klasyka. Powtarzalność i powolne rozwijanie tępa bardzo dobre do słuchania podczas pracy.
Highlight: Autobahn
Tim Buckley
3/5
Jak się nie skupiasz na tekście to gitarka i wokal całkiem dobry, ale tekst momentami żenujący.
Arcade Fire
4/5
Hihglights: "My body is a cage" & "Intervention"
Common
4/5
Duuużo lepsze niż poprzedni album. Bity lepsze, tekst lepszy.
Hugh Masekela
4/5
Dobry jazzowy album do pracy z nutą afrykańską.
Kendrick Lamar
4/5
Lirycznie dobre, muzycznie gorzej. Trochę bardziej agresywny niż poprzednie rapy. Takie 4=
Kate Bush
2/5
Zawiedziony jestem.
Manic Street Preachers
3/5
A Design for Life, reszta mocno przeciętna
The The
3/5
Takie nie wiadomo co, trochę synth rock, trochę pop. Niczym się nie wyróżnia.
Marvin Gaye
4/5
Podświetlenia:
Co się tutej dzieje?
Wewnętrzny miasto niebieskie (Robi mi chcieć wyć)
Van Halen
3/5
The Go-Go's
3/5
Lust for love spoko, reszta średnia
The Rolling Stones
3/5
Daj kamienia! No ale może nie konkretnie tego :(
The Notorious B.I.G.
3/5
Pojedyncze utwory wciąż się trzymają, skity z dźwiękami ruchania, albo robienia loda trochę przeszkadzają. No i gorzkie kakao rap, o mordowaniu i gangsterce.
Skepta
2/5
man (that's) not hot. Kilka razy już próbowałem brytyjskiej sceny rapowej i jakoś jeszcze nie trafiłem na coś co by mi przypadło do gustu. Może to przez ich akcent.
Turbonegro
3/5
Turbomurzyn taki punk, "Selfdestructo Bust". Troche za slabe na 4, takie 3.5
Belle & Sebastian
3/5
Leonard Cohen
4/5
mmmm, mieć taki głos...
Everything But The Girl
2/5
mech, porosty, wodorosty
New Order
2/5
Gościu nie umie śpiewać, słabo nagrane. Druga połowa trochę lepiej, Ale jak New Order to tylko Blue Monday.
Janet Jackson
3/5
Tylko tytułowy utwór jest spoko, reszta takie średnie plumkanie w tle
The Darkness
4/5
I Believe in a Thing Called Love i Love is Only a Feeling najlpesze. Ogólnie taki całkiem przyjemny wesoły pop rock.
Aerosmith
4/5
Dużo znanych piosenek, mimo że nie jestem specjalnym fanem to bardzo przyjemnie się słuchało.
Big Black
2/5
Big black shit
The Verve
2/5
Ciężko było do końca dotrwać, bo wszystko jakieś takie nijakie i się zlało w jedną masę.
Madness
3/5
Bardzo zróżnicowany album, tytuł dobrze odzwierciedla przebieg słuchania kolejnych utworów.
Our house to klasyczek, że hej.
Dire Straits
4/5
Dire Straits prawie Best Of. Brothers in Arms trochę przeruchane, ale Money For Nothing i Walk of life top notch.
Steely Dan
4/5
Bardzo przyjemne, spore zaskoczenie. Highlights: Peg & Aja
System Of A Down
2/5
Niestety nie dla mnie, ale rozumiem wpływ
Cee Lo Green
3/5
He is the machine!
Stereo MC's
4/5
Very nice, Title track is a banger
Eminem
4/5
Wild Beasts
3/5
Cream
4/5
Highlights: Strange brew, Sunshine of your love, tales of brave ulysses.
Röyksopp
3/5
So Easy i Eple spoczko, reszta taki trance-dance
Talking Heads
3/5
Oprócz Psycho Killer nic się nie wyróżnia.
Kraftwerk
4/5
The model, the robots
The Allman Brothers Band
3/5
Live to ciężka sprawa, no i tutaj nie donieśli
Sebadoh
2/5
Pierwsze 3-4 utwory to chyba jakiś żart, nie da się tego słuchać. Na koniec trochę lepiej ale już byłem zniesmaczony
Barry Adamson
4/5
Ciekawy koncept, czegoś mi brakowało, ale powiedzmy plusik za inność
The Pogues
4/5
Można się poczuć jak w irlandzkim barze.
The Last Shadow Puppets
3/5
Queen
5/5
Bardzo dobre, nawet wstawki wykonywane przez resztę zespołu nie przeszkadzają. Czego wcześniej nie znałem: Death on two legs.
ABBA
4/5
mmm ABBA mój ulubiony rodzaj rymów <3
The Smashing Pumpkins
3/5
Troszkę przy długie, tkaie 90s prog-emo-rock
Highlights:
- Tonight, tonight
- Zero
U2
4/5
Curtis Mayfield
4/5
Taylor Swift
3/5
No są tu jej 2 hity, ale z tego co pamiętam to nie jestem 11 letnią dziewczynką.
Beatles
4/5
Mieszanka wedlowska w wykonaniu The Beatles. Trochę pop, Trochę rock, a do tego dawka psychodeli i piosenka kiboli.
Highlights: Eleanor Rigby
My Bloody Valentine
3/5
Sigur Rós
2/5
Ja nawet nie wiem co to jest.
Jeff Buckley
2/5
Jakieś wycie, stukanie.
Sisters Of Mercy
2/5
It flooded my ears with noise.
Method Man
2/5
Portishead
4/5
Taki przyjemny electro-house? trip-pop? Dobre
Simon & Garfunkel
4/5
Eleganckie chłopaki
OutKast
3/5
Zwalony.
Bob i Ms Jackson
The Shamen
2/5
Na rave może dobre, na pisanie kodu 2/10
4/5
Pierwsze trzy to kwintesencja u2, reszta ok
UB40
1/5
Kto słucha rege ten ...
The Rolling Stones
4/5
Gimme Shelter to absolutne arcydzieło wokalne, reszta albumu tak co 2/3 piosenka spoko. Końcówka albumu nadrabia.
Radiohead
2/5
Cały album wycia
Mudhoney
2/5
Beatles
5/5
Najlepszy album Beatles
PJ Harvey
2/5
Dry as fuck, except Sheela-na-gig
Tom Petty and the Heartbreakers
2/5
This was quite petty and my heart was broken :(
Kanye West
5/5
Sam Ye może nie śpiewa za dobrze, ale teksty i zwłaszcza produkcja całego albumu jest conajmniej wyśmienita. Mój ulubiony album rapowy.
Thundercat
4/5
Dużo dobre, dziwne czasem, ale dobre
2/5
Nieszczęśliwa żona śpiewa o pijaku mężu.
Stevie Wonder
4/5
Nie było żadnych najpopularniejszych hitów, ale album bardzo przyjemny, bardzo równy. Stevie Wonder to jednak jest gość.
LCD Soundsystem
3/5
Trochę za duży nacisk na perkusje.
Aretha Franklin
3/5
Respect nie wystarczy na 4
Fats Domino
3/5
The Incredible String Band
1/5
Padaka
Sam Cooke
3/5
Bardzo fajny album koncertowy, musiało się na nim świetnie bawić, ale jakoś nie sądzę żebym go chciał słuchać tak po prostu.
Black Sabbath
4/5
Czwórka dla czwórki :P
Michael Jackson
5/5
Połowa hitów jest na tym albumie, najlepiej sprzedający się album ever. Nic dziwnego że 5 wpadło.
The Specials
3/5
Nothing Special
10cc
3/5
The wall streat shufle i Somewhere in hollywood ok, reszta po prostu przekombinowana. Za dużo pomysłów mieli
Echo And The Bunnymen
2/5
The Black Keys
4/5
El Camino lepsze, ale wciąż bardzo przyjemne.
Judas Priest
3/5
Braking the law to klasyka, ale reszta nie siadła tak dobrze.
Tom Waits
3/5
I will not Wait to listen to it again.
Cyndi Lauper
3/5
Conajmniej 2 radiowe hity, trochę zajechane na śmierć. Po pierwszym przesłuchaniu miałem wrażenie, że nic mnie już nie zaskoczy, więc odpuściłem drugi raz.
Eagles
3/5
Pierwsze 3 dobre, więc dostaje 3
Elton John
3/5
Dobre, ale myślałem, że będzie trochę lepsze 3.5
Public Enemy
4/5
Dobry niegangsta rap
Mj Cole
2/5
Sugar
2/5
The Clash
3/5
Radiohead
4/5
https://www.youtube.com/watch?v=vh3tuL_DVsE
Peter Gabriel
3/5
Zaskoczyło mnie to że znałem aż 2 piosenki z tego albumu: Sledgehammer i Don't Give Up. Zasługuje na mocne 3.5
Kacey Musgraves
2/5
Echo And The Bunnymen
2/5
Jethro Tull
4/5
Niezła fujara bracie
Van Morrison
3/5
Stevie Wonder
4/5
Can we get Ground Higher ? Too High...
Mocny bop
3/5
Czy sardynki marzą o 12 elektrycznych owcach?
Funkadelic
3/5
Kaziku, skąd ten bit?
3.5
2/5
Blur
3/5
3.5 Pierwsza połowa lepsza
Cocteau Twins
2/5
The Velvet Underground
3/5
Banana
a-ha
4/5
Ciężko ocenić, bo są bardzo duże rozbieżności na albumie.
Take on Me ma już range mema, więc wiadomo że przeruchane i nic ciekawego nie znajdziesz tutaj. The sun always shines on TV bardzo dobre, tak samo tytułowy utwór. Reszta tak wleciała jednym, wyleciała drugim, a zapętlił się album chyba 3 razy.
Takie 4 na szynach
Beastie Boys
2/5
Krzyczenie małolatów
Radiohead
3/5
Zupełnie inne niż standardowe radiohead, trochę jazzu, elektroniki i innych gatunków. Słucha się tego trochę tego jak osobnych piosenek, nie jako kompletnego albumu. 3.5/5
Steely Dan
3/5
3.5
Tylko jeden w miarę dobry utwór
Amy Winehouse
4/5
I'm gonna be Frank with you, I'm a sucker for Amy.
Supergrass
3/5
It's "Alright"
Big Star
3/5
3.5
Ravi Shankar
2/5
I choć rozumiem dlaczego, to nie rozumiem dlaczego
Garbage
2/5
Garbagio
Buddy Holly & The Crickets
2/5
Willie Nelson
3/5
Ładny głos, ale country nie jest dla mnie.
Shack
2/5
I'd rather be stuck in a shack.
James Brown
4/5
Słuchając miałem wrażenie że już kiedyś słyszałem dany riff czy linię melodyczną. Widać był bardzo wpływowy na resztę muzyki i na nagraniu wyraźnie słychać, że lubiany przez młode damy :)
Talvin Singh
2/5
Not ok. Indian electro ಠ_ಠ
Traffic
3/5
Elbow
4/5
łokieć, pięta nie ma klienta.
Grizzly Bear
3/5
"Two weeks" nawet kojarzę
Lorde
3/5
The Mothers Of Invention
3/5
The Birthday Party
2/5
Perfect description
Sarah Vaughan
3/5
The Strokes
4/5
This is not it, but it's getting close
Missy Elliott
3/5
Całkiem przyjemne, jak kobieta rapowała kiedyś to przynajmniej nie była taka gangsta madafaka jak panowie.
Air
3/5
The Rolling Stones
3/5
Gotan Project
4/5
Wire
3/5
The Smiths
3/5
Slayer
2/5
Nie dla mnie
Miriam Makeba
4/5
https://www.youtube.com/watch?v=59Q_lhgGANc
Jane's Addiction
3/5
Miles Davis
3/5
Malcolm McLaren
3/5
Ray Charles
3/5
The Band
3/5
It's definitely The Band.
The Offspring
3/5
Joanna Newsom
3/5
Arrested Development
3/5
Astor Piazzolla
3/5
3.5
Madonna
2/5
Każdy utwór trochę za długi
Frankie Goes To Hollywood
4/5
Pink Floyd
2/5
Def Leppard
2/5
Brian Eno
2/5
Tortoise
2/5
turtle
Lauryn Hill
3/5
3.5
The Doors
4/5
Tricky
2/5
Bob Dylan
3/5
The Zutons
4/5
4=
Siouxsie And The Banshees
3/5
siusiu u babci
B.B. King
3/5
Kings of Leon
3/5
The Byrds
2/5
Steely Dan
3/5
3.5
The Jam
3/5
Można co najwyżej Digestiva posmarować
Morrissey
3/5
Wokal jest, nuta jest, drygu nie ma.
A brzmi jakby się trudziła osoba grająca.
Muzykę tworząca
w zespole.
Little Richard
4/5
Trochę na jedno kopyto wszystko, ale ogólnie bop
Doves
2/5
no i dobrze, bo więcej bym nie chciał słuchać
Stan Getz
4/5
Troszkę lepsze niż 88. Girl From Ipanema 5, reszta 4
Britney Spears
3/5
It's Britney bitch
Bon Jovi
4/5
I'm so wet when listening to the first half, then it's a slippery slope.
The Dandy Warhols
2/5
Randy Newman
2/5
The War On Drugs
3/5
Neil Young
4/5
Fun Lovin' Criminals
3/5
Ocena: 3 scooby chrupki co spadły na podłogę ale pies i tak je zje
Kate Bush
3/5
Neil Young
3/5
Ocena: 3 scooby chrupki co spadły na podłogę ale pies i tak je zje
Coldcut
4/5
Fleetwood Mac
5/5
To nie są zwykłe plotki, ani sensacyjne wiadomości z drugiej ręki. Ten album to marzenia każdego fana muzyki zaklęte w dźwiękach. Jest niczym śpiew ptaków delikatny, a zarazem mocny jak łańcuch, który pęta słuchacza tak, że nie ma już odwrotu.
Nie chcę wiedzieć, kim bym był, gdybym nie znał tych utworów. I choć każdy z nas musi w życiu iść własną drogą, przy tej płycie nasze ścieżki się przecinają. Nie zatrzymuj się na jednym odsłuchu, ten album wciąga i uzależnia jak złota kobieta, o której nie sposób zapomnieć.
Iggy Pop
4/5
Z biegiem albumu tylko gorzej ale dwa największe hity na samym początku trochę rekompensują. Czuć styl ala Bowie.
Mariah Carey
2/5
Szeptanie śpiewanie